Pomimo, że jestem już absolwentką
liceum, to razem ze znajomymi z klasy stwierdziliśmy, że strasznie chcemy
pojechać na naszą ostatnią już wycieczkę szkolną. Trafiła nam się całkiem
niezła okazja. Wycieczka do Gruzji była już kiedyś planowana, ale nie doszła do
skutku. Czekaliśmy więc niecierpliwie aż pojawi się kolejna informacja o
wyjeździe. Jak tylko dowiedzieliśmy się, że w tym roku będzie ten nasz
wymarzony wyjazd, od razu się zgłosiliśmy. Miejsc było już mało, bo pierwszaki
tak się rzuciły, że zajęły prawie wszystkie miejsca. No ale na szczęście dla
nas miejsc wystarczyło i wszyscy byliśmy bardzo szczęśliwi i podekscytowani
wyjazdem. Później się okazało, że wyjazd ten jest częścią projektu dotyczącego
fotografii reportażowej (po wyjeździe trzeba będzie zrobić reportaż z wyjazdu).
Na szczęście absolwentów miało to nie dotyczyć. Czyli dla nas to po prostu
ciekawy wyjazd wakacyjny. :) [mimo to, z własnej i nieprzymuszonej woli, postanowiłam
napisać bloga z podróży, żeby można było więcej zapamiętać i później lepiej
wspominać wyjazd.]
Po paru problemach z biurem podróży, które było średnio ogarnięte (np. zapomnieli wykupić nam bagaż, czy też dzień wcześniej przypomnieli sobie, że potrzebują numery paszportów i takie tam), zapłaceniu całej sumy, wielu wątpliwościach do ostatniej chwili, bo przecież nikt nic nie wie, nadszedł długo oczekiwany dzień wyjazdu.
Po paru problemach z biurem podróży, które było średnio ogarnięte (np. zapomnieli wykupić nam bagaż, czy też dzień wcześniej przypomnieli sobie, że potrzebują numery paszportów i takie tam), zapłaceniu całej sumy, wielu wątpliwościach do ostatniej chwili, bo przecież nikt nic nie wie, nadszedł długo oczekiwany dzień wyjazdu.